Obóz łyżwowy – relacja

startski_oboz_lyzwa

W końcu powitaliśmy pierwszych w tym sezonie łyżwiarzy, radości było co niemiara, zarówno dla Zbyszka, który lubi łyżwę najbardziej na świecie, jak i dla uczestników, bo okazało się, że w znacznej większości wszyscy się od dawna znają i bardzo się ucieszyli na swój widok. Każdy z niemałym już doświadczeniem, ale jak się okazało zawsze coś się znajdzie do poprawy, bo ktoś opóźnia odbicie, drugi za krótko ślizga a ktoś inny potrzebuje korekty postawy. Nasze pierwsze wspólne ślizgi okazały się dla kilku osób w ogóle pierwszymi ślizgami w sezonie, więc zaczęliśmy, można powiedzieć, delikatnie i z pewną wyrozumiałością dla każdego. Kolejne dni przyniosły już natomiast bardzo dużo indywidualnej pracy. Ćwiczyliśmy kilka bardzo ważnych elementów technicznych, takich jak chociażby wyjście na biodro i właściwe ustawienie kręgosłupa, dzięki czemu udało się naprawdę dużo poprawić. Trudno jest robić wielkie kroki, jeśli mamy do czynienia z grupą naprawdę nieźle jeżdżącą, nie mniej jednak nam się udało, wszystko dzięki postawie i indywidualnemu zaangażowaniu każdego z uczestników oraz niezwykle wnikliwej analizie i nowym metodom szkoleniowym Zbyszka.

Intensywne treningi równoważyliśmy równie intensywnymi wieczorami… Po naprawdę fantastycznych obiadokolacjach serwowanych w Hotelu Jakuszyce, realizowaliśmy najpierw program zajęć obowiązkowych, podczas których nie brakowało zarówno teorii i wzorców na najwyższym pucharowym poziomie jak i słów krytyki, ale konstruktywnej. Bardzo bogaty okazał się również program zajęć nieobowiązkowych, który kończył się zwykle dzięki Jurkowi grubo po północy 😉

Odbyło się oczywiście również losowanie kwalifikacji do wygrania wielkiej nagrody za udział w naszych obozach, czyli do wyjazdu na Holmenkollen. Osobą, do której szczęście się uśmiechnęło była chyba trochę nieprzypadkowo Ania Karoń. Jeszcze dzień wcześniej rozmawialiśmy właśnie o tym, jak fantastycznie byłoby zwiedzić i poznać Norwegię…