Obóz amatorski łyżwowy – relacja

startski_oboz_lyzwa

Na początku sezonu zimowego mieliśmy w kalendarzu tylko dwa obozy łyżwowe, na których miejsca rozeszły się nam w przeciągu kilku dni, dosłownie jak „świeże bułeczki”. Wszyscy nasi zaawansowani łyżwiarze nie chcieli dać się wyprzedzić, całkiem słusznie zresztą, ale my chcieliśmy dać również szanse tym, którzy dopiero chcieliby spróbować zmierzyć się z tym stylem, dlatego w ostatniej chwili powstał pomysł zamiany zaawansowanego klasyka na początkującą łyżwę. Przez chwilę wydawało się, że nie był to pomysł trafiony, bo grupa zbierała się dość powoli, by ostatecznie osiągnąć niezbyt dużą liczebność. Jednak już po pierwszych zajęciach okazało się, że będzie to obóz, z którego wszyscy naprawdę bardzo dużo skorzystają, a to dla nas jako organizatorów jest niemal najważniejsze. W gronie zaledwie ośmiu osób zaczęliśmy więc bardzo intensywne zajęcia, na których każdy mógł się czuć wyjątkowo dobrze doglądnięty i dopieszczony.

Tomek z Czarkiem już wcześniej trochę jeździli, więc zaczynali już od nieco wyższego poziomu. Wszyscy z lekką zazdrością w oku patrzyli jak o wiele łatwiej i sprawniej idą im kolejne ćwiczenia zadawane przez Zbyszka, nie wspomnę z jakim uwielbieniem i podążaniem patrzyliśmy na Zbyszka… Idealnie równo, dynamicznie, bez zbędnych udziwnień, będących naszym udziałem i elegancko prezentował nam poszczególne kroki łyżwowe, kładąc naprawdę duży nacisk na zrozumienie, poprawne powtórzenie i utrwalenie. Oczywiście, niby proste i oczywiste, ale ile z tym było cyrku i zabawy… bo jedna jak ciuchcia, inna jak księżniczka, jednej trzeba było rozkładać kolana ale Wiesiowi to już np. na odwrót 😉

Bardzo dużo czasu poświęciliśmy na to, żeby nabrać poprawnych nawyków. Okazało się, że znacznie łatwiej idzie tym, którzy nie mają jeszcze żadnych doświadczeń niż tym, którzy coś tam sobie już kombinowali i przez to zwykle przekombinowali, tutaj Patrycja jest niestety najlepszym przykładem. Ale na nią też się pewnie znajdzie jakiś sposób, już Zbyszka w tym głowa…

Fantastyczny postęp zrobiły Kasia i Beata, aż miło było patrzeć jak sobie świetnie radzą, Wiesiu jak zwykle w towarzystwie kobiet brylował nie tylko wdziękiem i urokiem osobistym ale również bardzo obiecującym jednokrokiem, Jacek nie upadł chyba ani razu, szkoląc się z uśmiechem na ustach, dowodem fotki na facebooku, a Adam cichutko bardzo pilnie poprawiał swoje błędy, tak że na koniec to on zebrał największe pochwały.

Wszyscy uczestnicy spisali się naprawdę na medal, teraz tylko patrzeć, jak będą się ścigać z bardziej zaawansowanymi łyżwiarzami w drodze na kolejny obóz. Być może wcześniej jeszcze zobaczymy Czarka jak łyżwuje po trasach Holmenkollen 