Obóz amatorski 2 – relacja

startski_oboz_amatorski

Kolejny obóz za nami, tym razem amatorski klasyczny, czyli coś co mogłoby się wydawać dla większości z nas zupełnie zwyczajnym czasem szkolenia techniki lub poprawiania tego, co u kogo jest tzw. niepożądaną przypadłością, bo większość uczestników były to osoby już biegające, tymczasem…  Zaczęliśmy od zupełnych podstaw, ale pokazanych i przedstawionych zupełnie inaczej niż do tej pory – Zbyszek ma już na to kilka swoich patentów, bardzo skutecznych zresztą. Świetnie było spróbować jakby wszystko od początku, bo pozwoliło na nowo ustawić sylwetkę, przez co niektórzy już po czwartkowych zajęciach poczuli naprawdę dużą różnicę i większą przyjemność z biegania.

Karolowi otworzyło to drogę do poprawy wyniku w tegorocznym Biegu Piastów,  za co zresztą bardzo mocno trzymamy kciuki, a Ala odważyła się w końcu, żeby wydłużyć ślizg i gonić Karola  Ela i Danusia też mocno poszły do przodu, w ślad za Karolem i Alą.

Magda i Łukasz ćwiczyli już od poniedziałku, mimo iż warunki nie były najlepsze. Turbo Gienia oczywiście dawała czadu, a Łukasz naprawdę dzielnie dotrzymywał jej kroku, wpierany na zjazdach przez Bartka 😉 Bartek jednak najchętniej ćwiczył z Agatką…

Mimo iż pogoda nas nie rozpieszczała, bo w głównej mierze mieliśmy ciężki wilgotny śnieg, a w niedzielę prawdziwe lodowisko, to jednak naprawdę obserwować można było bardzo duże postępy u wszystkich uczestników. Pewnie dlatego, że przez cały czas próbowaliśmy zachowywać odpowiednie proporcje pomiędzy treningami a regeneracją 😉 Podstawą okazało się właściwe rozluźnienie, na co jak się okazało najlepiej wpływa odpowiednie uzupełnienie płynów, serwowanych w hotelowej restauracji. Z przyjemnością spędzaliśmy wspólnie wieczory na rozmowach o podróżach, dalekich i bliskich krajach, kulturze i innych sposobach widzenia i pojmowania świata . Zaczęło się oczywiście od norweskich doświadczeń Zbyszka i od refleksji dotyczących problemu uchodźców. A skończyło się podróżą do Turcji, Niemiec i Belgii. Rano jednak wróciliśmy szybko do Jakuszyc na nasze wcale nie łatwe zjazdy i podbiegi. I znów walczyliśmy z naszymi ograniczeniami, lękami i obawami… Trzeba jednak przyznać, że bardzo skutecznie – Ewa w końcu bez większego problemu zjechała pługiem z wcale niemałej górki, a Ela i Agnieszki bardzo dobrze poradziły sobie nawet z przekładanką! Zdolne te nasze dziewczyny…